1/32 Heinkel He-162 A-1 Salamander
Hobby 2000 – 32021
Nowe wydanie modelu He 162 w skali 1/32 to najlepszy model tego samolotu w tej skali. Najlepszy, bo jedyny. I na tym mogłaby się w zasadzie zakończyć recenzja tego zestawu. Tyle tylko, iż choćby z uwagi na fakt bycia unikatem na rynku, warto przyjrzeć mu się z bliska. Pudełko, jak to pudełko od Hobby 2000 – klasycznie schludne, z atrakcyjną ilustracją.

A w środku plastik i sporo powietrza, jak na model w skali 1/32.

Pomijam tu fakt, iż He 162 to niewielki samolot, ale opracowanie Revell’a (mające już 25 lat!) to model prosty w konstrukcji o mocno uproszczonych detalach, zamknięty w czterech ramkach z białego plastiku.

I jednej ramki z oszkleniem, które po 25 latach przez cały czas wygląda bardzo dobrze.
Do tego dwa prezenty od Hobby 2000: Pierwszy, to żywiczne lufy działek.

Drugi zaś to maski do malowania osłony kabiny i kół, wykonane z białej foli więc na poniższym zdjęciu prezentują się jak biała kartka na tle białej kartki. Ale uwierzcie mi te maski tam są.

Za swego rodzaju prezent można w sumie uznać także wydrukowane przez Cartograf kalkomanie. Pozwalają one zbudować 3 różne i interesujące maszyny. Jakość druku, jak i ich merytoryczne przygotowanie są na najwyższym poziomie.


Te schematy malowań to oczywiście element instrukcji, po której najlepiej widać, iż ten zestaw ma ponad ćwierć wieku na karku.

Co mam na myśli, najlepiej ilustruje jej początek, czyli prezentacja budowy kabiny pilotów i wnęki podwozia.

Z jednej strony – wszystko, co potrzebne i widoczne w tych sekcjach samolotu dostajemy w plastiku. Z drugiej strony detale i ich wykończenie może wyglądałyby dobrze w skali 1/72 ale w 1/32 już nie za bardzo. Zresztą zobaczcie sami. Mamy dobrze oddany kształt osłony koła podwozia głównego.

Tymczasem na bokach kadłuba widnieje koszmarek uproszczonej kratownicy kadłuba wraz z okablowaniem kabiny pilota.
Wisienką na torcie jest fotel pilota, który może i ma zły kształt, ale za to koszmarne w kształcie i wykonaniu pasy, które przecież można oddać w plastiku całkiem udanie.


Silnik, czyli najbardziej spektakularny element tego samolotu, niestety nie nadaje się do niczego. Jak widać w instrukcji, Revell niby dodał jakieś detale, ale wszystko to udaje “realizm” pozostając bardziej zabawką politechniczną niż modelem redukcyjnym.

Tutaj polecam uwadze i przypominam iż FPW Models przygotowało silnik dedykowany temu zestawowi

Ponarzekaliśmy, to może sprawdźmy czy zestaw ten ma jakieś plastikowe punkty dodatnie? Okazuje się, iż ma i to całkiem sporo. Zacznijmy od podwozia. Koła wykonane są nad wyraz przyzwoicie, choć oczywiście będą wymagały nieco obróbki.

Goleniom podwozia głównego do pełnego realizmu brakuje jedynie przewodów instalacji hamulcowej.



Sama wnęka prezentuje się bardzo dobrze; ponitowana, z widocznymi śrubami. Dla przyzwoitego modelu prosto z pudła w zupełności wystarczy, a dla łowów detali i faktów w skali to doskonała platforma do waloryzacji.


Kadłub i skrzydła, mimo upływu lat, prezentują się świetnie. Oczywiście kadłub nie jest ponitowany, ale w przypadku miniatury tego konkretnego samolotu nie jest problemem, wszak Volksjager był w całości szpachlowany.



Podsumowując: Zestaw trąci już trochę myszką. Przede wszystkim w samym podejściu do projektowania, bo jeżeli pominiemy te zabawkowe detale to dostaniemy świetną bazę z potencjałem na nietuzinkową miniaturę
Karol Konwerski
Po relację z budowy ( bo o zrobieniu pudełkowej “27” marze od lat) zapraszam na Facts in Scale
P.S. jeżeli podoba Ci się co piszę i pokazuje tutaj i chciałbyś mieć pewność iż nigdy nie zabraknie mi cienkiego kleju, możesz kupić mi kawę (bo chwilowo kleju ci u mnie dostatek), w serwisie
Model do recenzji przekazany przez Hobby 2000



















