Alarm przeciwlotniczy, a dziecko jest w szkole. Ratowanie go na własną rękę to najgorszy pomysł

4 godzin temu
Wyją syreny. Jest alarm przeciwlotniczy, a twoje dziecko właśnie siedzi w szkole. Pierwszy odruch? Rzucić wszystko i pędzić, żeby je stamtąd zabrać. Problem w tym, iż w obliczu zagrożenia taki rodzicielski instynkt może okazać się fatalnym doradcą. O tym, jakie zachowanie będzie najsensowniejsze rozmawiamy z ekspertem ds. bezpieczeństwa dr. Bartoszem Maziarzem

Idź do oryginalnego materiału