"Maja i czas motyli"

bajdocja.blogspot.com 5 dni temu
.



Miotam się i szamoczę z myślami, próbując poukładać je w głowie.
Uporządkować wszystkie plusy dodatnie i plusy ujemne,
które zaistniały podczas lektury książki Radka Raka
"Maja i czas motyli".

To ciepła opowieść o trudnych relacjach,
okraszona subtelnymi grafikami Oli Krzanowskiej.
Uwaga, będę spojlerować ;-p


.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.


Moje odczucia są bardzo ambiwalentne.
Z jednej strony chciałabym pochwalić i klaskać,
z drugiej zaś - marszczyć brwi i fukać na autora.

Maja ma 11 lat, tatę w pokoju wynajmowanym w starym domu
i mamę w apartamentowcu wynajmowanym od "kolegi z pracy".
Jej największym marzeniem jest ponowne "zejście się" rodziców,
a tymczasem tydzień mieszka z jednym, tydzień z drugim.

Dziewczynka adekwatnie nie ma koleżanek,
a jej rodzinna sytuacja komplikuje kontakty rówieśnicze.
Być może dlatego myszkuje po strychu i woli zwierzęta?

Pociąga ją przyroda!
Obserwuje przyrodę i czyta o przyrodzie.
W ubiegłym roku nauczycielka przyrody chwaliła ją.
Obecna nauczycielka przyrody otwarcie krytykuje i wyśmiewa Maję,
podważa jej wiedzę i umiejętności, przy okazji obnażając własną niewiedzę.
Jeszcze gorzej zachowuje się w stosunku do Kosmy - chłopca z tej samej klasy.

I nic z tym nie można zrobić. I autor też nic z tym nie robi...
Czy dziewczynka zacznie wakacje z wszechogarniającą ulgą
lub z poczuciem niesprawiedliwości i bezsilności?
Na szczęście jej przyrodnicze ciągoty pozwalają
uniknąć zamartwiania się i zająć ciekawszymi zajęciami .

Dlaczego autor nie zakończył tego wątku "lepiej"?
Dlaczego utrwala stereotyp o bezkarności nauczycieli?
Czy to ma zniechęcić uczniów do szkoły?
Czy to ma zwiększyć ich lęk?
Hm...



.
Idź do oryginalnego materiału