Nauczycielka powiedziała, co naprawdę wykańcza ją w pracy. "Bez przesady, to tylko dzieci"

7 godzin temu
"Bez przesady, to tylko dzieci” – to zdanie pada często, gdy mowa o pracy nauczycieli wczesnoszkolnych. Tymczasem jedna z nauczycielek postanowiła nazwać wprost to, co naprawdę wykańcza w tej pracy. Chodzi między innymi o codzienne emocjonalne i sensoryczne obciążenie, z których nie wszyscy zdają sobie sprawę.


Na profilu @nauczycielskiwarsztat, prowadzonym przez nauczycielkę edukacji wczesnoszkolnej, trafiłam ostatnio na post, który zwrócił moją uwagę. Dotyczy on rzeczy, o których rzadko mówi się głośno, a myślę, iż są bardzo ważne.

Autorka pisze wprost o tym, co naprawdę wykańcza nauczycieli klas 1-3. Myśle, iż to istotny głos również dla nas, rodziców. Bo choć oddajemy dzieci pod opiekę szkoły na kilka godzin dziennie, często nie do końca zdajemy sobie sprawę jak obciążająca jest praca nauczyciela.

Bycie w ciągłej gotowości emocjonalnej


Pierwszą rzeczą, o której pisze nauczycielka, jest ciągła gotowość emocjonalna. Nauczyciel wczesnoszkolny nie tylko uczy czytania, pisania i liczenia.

Przez kilka godzin dziennie jest regulatorem emocji dla ponad dwudziestki dzieci. Jedno płacze, bo tęskni za mamą. Drugie złości się, bo ktoś zabrał mu kredkę. Trzecie przeżywa porażkę, bo nie wyszło zadanie. Nauczyciel nie może się "wyłączyć" ani mieć gorszego dnia. Musi być spokojny, uważny i dostępny emocjonalnie cały czas, niezależnie od własnego zmęczenia czy problemów.

Życie w ciągłym hałasie


Drugim ogromnym obciążeniem jest nieustanne przebodźcowanie. W klasie rzadko bywa cicho. Pytania padają jedno po drugim, ktoś woła, ktoś czegoś potrzebuje, ktoś dotyka, ktoś ciągnie za rękaw.

Nie ma choćby minuty prawdziwej ciszy, w której można zebrać myśli. Dla wielu osób to właśnie ten ciągły hałas i nadmiar bodźców jest jednym z najbardziej wyczerpujących elementów w pracy nauczyciela.

Bycie odpowiedzialnym za wszystko


Trzecia sprawa to odpowiedzialność, która rozlewa się na wszystkie obszary. Nauczyciel odpowiada za dzieci, ich bezpieczeństwo, dokumentację, wyniki, relacje w klasie, emocje uczniów, kontakt z rodzicami, realizację podstawy programowej i formalne wymagania szkoły. jeżeli coś pójdzie nie tak, to właśnie on jest pierwszą osobą, na którą spada odpowiedzialność. Co więcej, to poczucie bycia "od wszystkiego" nie wygasa wraz z końcowym dzwonkiem.

Brak należytego szacunku


Czwarty punkt to brak realnego szacunku, który często kryje się pod pozornie niewinnymi komentarzami. "Pani to ma łatwo, bo małe dzieci", "To przecież tylko nauka czytania". Takie zdania umniejszają wysiłek i ignorują fakt, iż to właśnie na tym etapie buduje się fundamenty – emocjonalne, społeczne i edukacyjne. A jednocześnie są dla nauczycieli sygnałem, iż ich praca bywa niedoceniana.

Nauczyciel musi dać radę


Piąta rzecz to oczekiwanie, iż nauczyciel zawsze da radę. Bo "powinien", taka "jego praca". Nie ma tu miejsca na słabość, zmęczenie czy gorszy dzień. Oczekuje się cierpliwości bez limitu, empatii bez przerwy i odporności psychicznej, bez względu na okoliczności.

Uważam, iż słowa tej nauczycielki, to jeden z tych głosów, które warto usłyszeć. Warto się też zastanowić, kiedy następnym razem ocenimy pracę nauczycielki, mówiąc coś w rodzaju "bez przesady, to tylko dzieci".

Ta praca wymaga naprawdę dużego wysiłku, codziennie.

Idź do oryginalnego materiału