– Widzę uczniów z orzeczeniami, którzy sami się z nich śmieją. Radzą sobie świetnie, a figurują jako dyslektycy czy dysgraficy. Miałem uczennicę, która miała same piątki i szóstki – pismo czyste, zero błędów, a w dokumentach dysleksja. Chodziło oczywiście...