Nocowanka w szkole? Nauczycielka: "Odwołałam. Dziś realia są inne"

10 godzin temu
- Organizowałam dla swoich uczniów nocowanki. Ostatnie takie wydarzenie było jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia, kolejne miało być przed feriami. Postanowiłam nocowanie jednak odwołać. Nie dlatego, iż mi się nie chciało, ale głównie przez zachowanie kilku uczniów z mojej klasy. Stąd wynika całe niezadowolenie, bo rodzice i dzieci przyzwyczaili się, iż raz na jakiś czas dzieci nocują w szkole - opowiada jedna z nauczycielek ze szkoły podstawowej, która prosi o anonimowość.
Nocowanki w szkole to wydarzenie, w którym uczniowie chętnie biorą udział. Dzieci mają przy tym okazję do wspólnej zabawy, co daje im ogromną radość. To również w pewnym sensie moment wytchnienia dla rodziców, którzy mają wolny wieczór, który mogą spędzić tylko we dwoje. Największa jednak odpowiedzialność spoczywa na nauczycielach. To oni stoją za całym "zapleczem logistycznym", tworzą odpowiednie przepisy i regulaminy, zbierają zgody i oświadczenia od rodziców dzieci biorących udział w nocowance i co najważniejsze, biorą na siebie ogromną odpowiedzialność.


REKLAMA


Zobacz wideo W szkołach chcą zabierać telefony nie tylko uczniom, ale i nauczycielom


Nocowanka w szkole okiem nauczyciela
- Jako organizatorzy takiego wydarzenia musimy określić jego cel, opracować program szkolnego nocowania i zapoznać z nim rodziców oraz uczniów, ustalić odpowiednią liczbę opiekunów i obowiązki każdego z nich. To nie jest tak, iż wieczorem idziemy do szkoły, rozkładamy materace, włączamy dzieciakom film, a potem grzecznie wszyscy idą spać. To tak nie wygląda - opowiada nauczycielka. - Tu warto jeszcze zaznaczyć jedno. Ja za taką nocowankę nie dostaję ekstra pieniędzy. Nic nie dostaję. Mam jeszcze masę dokumentów na głowie, wielką odpowiedzialność i kilka godzin z życia wyjęte, bo przecież robię to w swoim wolnym czasie. A potem jeszcze jeden z drugim marudzi, bo im się nie podoba, iż dzieci trzeba odebrać w sobotę rano, zaraz po śniadaniu - dodaje.
Rodzice często zapominają, iż organizacja nocowanek w szkole dla uczniów pod okiem nauczyciela to nie tylko zorganizowanie dodatkowych materacy i wybór filmu na wieczór, ale także ogrom pracy. - Może to wydawać się śmieszne i głupie, ale, pomijając już te wszystkie zgody, oświadczenia, dokumenty, ja musiałam pilnować choćby tego, by rodzic pamiętał o spakowaniu zestawu ubrań do spania, zabrania dodatkowego koca lub śpiworu. O szczoteczce, paście do zębów i ręczniku też mało kto pamięta. Taka nocowanka to prawdziwa orka przed i po, bo zawsze, ale to zawsze, znajdzie się ktoś, komu coś się nie podoba. Człowiek staje na rzęsach, stara się, poświęca swój wolny czas, a potem jeszcze wysłuchuje żali i pretensji. Teraz mam powtórkę, bo przed feriami obiecałam jeszcze jedną nocowankę, ale z niej zrezygnowałam - opowiada kobieta. - Rodzice chyba uznali, iż to należy do moich obowiązków i teraz są bardziej oburzeni, niż uczniowie, iż tej nocowanki nie było. choćby była jedna skarga do dyrektora szkoły - dodaje.


Za dużo roszczeń i za dużo pretensji
Podobne podejście do kwestii organizacji nocowanek w szkole ma również Monika Delicz, twórczyni cyfrowa i czynna zawodowo nauczycielka, która w jednym ze swoich wpisów na Facebooku, odniosła się do tego zjawiska.
"Nocowanka w szkole? Nie" - zaznacza konkretnie i dodaje, iż rozumie potrzebę integracji, dobre intencje Rady Rodziców, ale nie presję, by organizować nocowankę. Powód?


Dziś realia są inne niż kiedyś - my, obecni dorośli jako dzieci byliśmy inni. A jak wygląda to dziś? "Dziś" to za dużo roszczeń. Za dużo pretensji po fakcie. Za dużo sytuacji, w których cała odpowiedzialność – także prawna spada wyłącznie na szkołę i nauczyciela. I nie. Nauczyciel nie jest leniwy, bo nie chce takiej nocowanki zorganizować
- stwierdza jednoznacznie nauczycielka, która w dalszej części swojego wpisu odnosi się do kilku ważnych kwestii, o których dość często zapominają rodzice. - Nocowanka to nie tylko zabawa. To cała noc odpowiedzialności za zdrowie, bezpieczeństwo i każde zdarzenie (oczywiście z konsekwencją prawną), jeżeli coś się stanie - dodała.


Pod jej wpisem pojawiła się masa komentarzy zarówno od czynnych pedagogów, jak i rodziców dzieci biorących udział w takich wydarzeniach. "Płatne jako nadgodziny z dodatkiem za pracę w nocy i wracamy do tematu na poważnie. Natomiast organizowane w ramach 40h tygodnia pracy, bo dobro dziecka... śmiech na sali..."; "To ja chcę nocowankę w innym miejscu pracy z kolacją, śniadaniem i dobrą zabawą. A potem jeszcze będę niezadowolona i złożę skargi na wszystko i wszystkich, bo nie spełnili moich oczekiwań. Nie rozumiem jednego: czy nauczyciel pracuje 24h na dobę?" - czytamy w komentarzach.
"Mam córkę w podstawówce. Nocowanki u nas są organizowane kilka razy w semestrze. Dzieci się starają, bo wiedzą, iż jak coś przeskrobią, impreza zostanie odwołana. Mamy fajnych nauczycieli, których tu wszyscy lubią i szanują. Jestem im wdzięczna, iż robią dużo fajnych rzeczy dla naszych dzieciaków" - pisze jedna z kobiet.
A Ty? Co sądzisz o nocowankach w szkole? Czy to dobry pomysł na integrację klasy? A co z nauczycielem i jego wynagrodzeniem? A może powinien to robić w ramach swoich godzin pracy? Napisz: anita.skotarczak@grupagazeta.pl. Gwarantuję anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału