Podziękowania komunijne. "250 zł od dziecka na obraz i tron". Matka: u nas póki co zbiórka na kwiaty

14 godzin temu
- U nas rodzice najczęściej składają się na ornat, krzesła, czy kielichy. To tradycja, która trochę obciąża budżet, ale w większości parafii traktuje się ją jako element przygotowań komunijnych - opowiada pani Natalia.
Pierwsza komunia to wyjątkowy dzień w życiu dzieci, ale też spore wyzwanie dla rodziców. Uczniowie uczą się modlitw i przygotowują duchowo, a rodzice zajmują się całą resztą - wyborem restauracji, kreacji, dekoracji i jak się okazuje - podziękowań dla księdza.


REKLAMA


Zobacz wideo Niemen o duchowym przebudzeniu. "Całe chmary ludzi odchodzą z Kościoła"


Do naszej redakcji odezwała się pani Karolina, mama 9-letniej dziewczynki, która już w maju przystąpi do komunii. - Przyznaję, iż przygotowania są bardzo czasochłonne. Najpierw szukanie restauracji i wybór menu, potem cukiernia i słodki stół, jakieś dekoracje, prezenciki dla gości, a teraz jeszcze kwiaty dla księdza. Na grupie rodziców trwa dyskusja dotycząca bukietów dla kapłanów, podobno mają być okazałe i kosztowne. Nie wychylam się i nie dopytuję, ale coś czuję, iż na tym się nie skończy. Czekam z niecierpliwością na dalszy rozwój wydarzeń, bo z tego, co wiem, to ksiądz i kościół zawsze dostają coś jeszcze - mówi.
Składki na komunijne "podarunki"
Z rozmów z naszymi czytelniczkami wynika, iż tradycje związane z podziękowaniami dla księdza potrafią się znacznie różnić w zależności od miejscowości. Mieszkanka Katowic wspomina:
U nas były złote kielichy, do tego też krzesło (taki złoty tron), podstawka pod mszał, a choćby mini ambona do wygłaszania kazań. Dla mnie to trochę przesada, ale nie będę się wdawała w głębsze dyskusje.
Z kolei pani Natalia, z parafii w podtoruńskiej miejscowości dodaje: U nas rodzice najczęściej składają się na ornat, krzesła czy kielichy. To tradycja, która trochę obciąża budżet, ale w większości parafii traktuje się ją jako element przygotowań komunijnych. Za moich czasów rodzice wręczali bukiety i kupili taki krzyż, wyglądał jak złoty, ale z czego był wykonany, to nie wiem.


"Po 250 zł od dziecka"
Z kolei w Radomiu rodzice mieli wpłacić po 250 zł od dziecka na obraz. Jak relacjonuje jedna z mam (czytelniczka prosi o anonimowość): Proboszcz wybrał wzór i wielkość obrazu, a rodzice mieli po prostu sfinansować zakup. Składka wynosiła po 250 zł. Dla mnie to było trochę zaskakujące, ale przynajmniej wiedzieliśmy, za co płacimy. Oczywiście obraz faktycznie zawisł w kościele.


"Jak chcą, to niech kupują"
Niektórzy nie popierają kupna tak drogich prezentów i mówią wprost: To komunia a nie konkurs na najdroższy prezent w dziejach parafii. Wiem, iż trzeba jakoś podziękować i musi to ładnie wyglądać, no ale bez przesady. To chyba zmierza nie w tym kierunku.
Inni, jak pani Monika, której córeczka ma dopiero dwa lata, do tematu podchodzą bardziej na luzie. - Jak ludzi stać i mają takie widzimisię, to niech kupują. Fakt, my mamy jeszcze dużo czasu i nie wiadomo, co rodzice czy ksiądz wymyślą. Jednak bardziej jestem za kupnem kwiatów, może jakiegoś kielicha czy krzyża, niż wyposażania całego kościoła - podaje.
A jak to wygląda w Twoim kościele? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału