Zakaz używania telefonów na lekcjach. Nauczycielka: "Uczniowie bawili się z nami w chowanego"

13 godzin temu
- Wiele młodych osób żyje w przekonaniu, iż w sieci są anonimowe i bezkarne. Tymczasem uczeń, który w rzeczywistości miał wzorowe zachowanie, potrafił prowadzić w internecie drugie, agresywne życie, co w tym przypadku akurat skończyło się postępowaniem sądowym w związku z kierowaniem gróźb wobec rówieśnika - opowiada Kamila Flis, nauczycielka z Torunia.Trwają prace nad projektem ustawy, która ma umożliwić wprowadzenie w Polsce przepisów zakazujących dzieciom do 15. roku życia korzystania z mediów społecznościowych. Ministra edukacji Barbara Nowacka wielokrotnie podkreślała, iż to rozwiązanie miałoby obowiązywać podczas lekcji, z wyjątkiem sytuacji, w których nauczyciel wykorzystuje telefon jako narzędzie edukacyjne.
REKLAMA


Obecnie zasady korzystania z telefonów komórkowych w każdej szkole są inne, w większości placówek, jak informują sami nauczyciele, jest problem z ich egzekwowaniem. - W placówce, w której pracuję, taki zakaz obowiązuje już od dwóch lat, został przegłosowany przez radę rodziców. Jestem przekonana, iż gdyby takie prawo obowiązywało w całym kraju, egzekwowanie go byłoby znacznie prostsze - mówi nauczycielka z Torunia.


Zobacz wideo


Basia Cichocka-Mruk i Mateusz Mruk o higienie cyfrowej. "Potrafimy odłożyć telefony"


Zakaz telefonów na lekcjach. Nauczycielka: uczniowie bawili się z nami "w chowanego"Smartfony w szkołach to zmora wszystkich placówek. Całkowity zakaz jest trudny do wyegzekwowania i - co zresztą podnoszą często uczniowie - jest niezgodny z prawem.Szkoły mogą działać tylko na podstawie i w granicach prawa. To tzw. zasada legalizmu, wywodzona z Konstytucji RP- tłumaczy wiceprezes Stowarzyszenia Umarłych Statusów Daniel Sjargi, cytowany przez portal edunews.pl. - Prawo oświatowe nakazuje szkołom ustalenie zasad wnoszenia i korzystania z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych na terenie szkoły. A skoro mają one ustalić zasady wnoszenia i korzystania z telefonów, to nie mogą tego wnoszenia i korzystania całkowicie zabronić - dodaje.Zatem całkowity zakaz posługiwania się elektroniką w szkole byłby zresztą nie tylko naruszeniem Prawa oświatowego, ale mógłby zostać oceniony jako ten, który ingeruje w wolność uczniów oraz w prawo rodziców do tego, by pozostawać w kontakcie z własnym dzieckiem.


Na terenie naszej szkoły uczniowie mogą korzystać z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych, ale pod pewnymi warunkami. Nikt ich nie zabiera, ale muszą być one wyciszone i znajdować się w plecaku - opowiada Kamila Flis. - Zanim taki zakaz wszedł w życie, uczniowie "bawili się" z nauczycielami w chowanego. Telefony były ukrywane, wnoszone po kątach, wykorzystywane niezgodnie z zasadami. Znacznie częściej pojawiały się też sytuacje związane z cyberprzemocą i hejtem. Dochodziło do kuriozalnych przypadków. Uczniowie obawiali się korzystać z toalety, by ktoś ich nie nagrał, a potem nie wrzucił tego filmu do sieci. To nie są wyjątki i odosobnione przypadki, to codzienność polskiej szkoły - podkreśla historyczka. Uczniowie nagminnie publikowali w internecie zdjęcia koleżanek, kolegów i nauczycieli bez ich zgody. Sama stałam się ofiarą hejtu. Wiele młodych osób żyje w przekonaniu, iż w sieci są anonimowe i bezkarne. Tymczasem uczeń, który w rzeczywistości miał wzorowe zachowanie, potrafił prowadzić w sieci drugie, agresywne życie, co w tym przypadku akurat skończyło się postępowaniem sądowym w związku z kierowaniem gróźb wobec rówieśnika- wymienia. - Czy takich historii chcemy dla naszych dzieci? - dopytuje Flis.Przemocy w sieci doświadcza coraz więcej uczniów. Jak temu zapobiec?Cyberprzemoc i hejt w sieci to poważny problem współczesnego świata. Przykłady? Doświadczenia bycia obrażanym online doświadczyła mniej więcej jedna trzecia uczniów. Tak wynika z badań "Zdrowie psychiczne młodych cyfrowych 2025" Fundacji Dbam o mój zasięg i Banku Gospodarstwa Krajowego, przeprowadzonych z udziałem prof. Jacka Pyżalskiego z Uniwersytetu Adama Mickiewicza wśród siódmoklasistów i uczniów drugich klas szkół ponadpodstawowych. Wyniki są szokujące i dają do myślenia, bo okazuje się, iż aż 5-6 proc. badanych doświadczało tego przez dłuższy czas, np. kilka miesięcy. Co czwarty siódmoklasista i co trzeci drugoklasista przyznali, iż sami obrażali innych. I znów - przez dłuższy czas robiło to ok. 5 proc. pytanych.Jak podaje Ministerstwo Zdrowia, aż 85 proc. dzieci w wieku 7-14 lat aktywnie korzysta z internetu. Jednocześnie badania ankietowe pokazały, iż 40 proc. dziewcząt i 35 proc. chłopców wskazało uzależnienie od internetu jako poważne zagrożenie.


Dlatego tak ważne jest, by nie tylko ograniczyć możliwość korzystania przez uczniów z telefonów w szkole, ale przede wszystkim podnieść wiek legalnego korzystania z social mediów. Dziś w Polsce wystarczy mieć ukończone 13 lat, by założyć konto na Facebooku, Instagramie, czy Tik Toku. W teorii, bo z praktyką bywa różnie. Moja siostrzenica ma 11 lat. Ma profile i konta w sieci. Nagrywa filmiki z koleżankami, wrzuca zdjęcia. Nie było dla niej żadnym problemem, by obejść zabezpieczenia. Przy zakładaniu kont zawyżyła swój wiek- opowiada Anna, nasza czytelniczka.Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę od dawna apeluje o podniesienie tego wieku do 15 lat. Choć wśród ekspertów nie ma zgody, jaki wiek jest najbardziej odpowiedni dla rozpoczęcia korzystania z technologii cyfrowych, powszechny niepokój budzi widok dzieci "przyklejonych" do telefonów.Podobnego zdania jest moja rozmówczyni, Kamila Flis, która uważa, iż odkąd szkoła, w której uczy wprowadziła zakaz korzystania z telefonów na lekcjach, młodzież stała się wyraźnie spokojniejsza. - Kontakt z rodzicami odbywa się przez sekretariat, a w wyjątkowych, naprawdę ważnych sytuacjach - za zgodą nauczyciela. Jestem przekonana, iż uczniowie funkcjonują dzięki temu lepiej: są bardziej skupieni na lekcjach. Trudno przecież konkurować z przerwanym levelem w grze, choćby prowadząc bardzo interesujące zajęcia - dopowiada.


Nauczycielka: życie w realu też jest fajne- Współczuję młodym ludziom, którzy w tej chwili są oceniani i obserwowani praktycznie przez całą dobę. Internet jest dla nich pewnego rodzaju wyrocznią. To, co tam widzą, często biorą za pewniak. Moje pokolenie, które pamięta czasy bez komputerów, funkcjonowało zupełnie inaczej. I cieszę się, iż dla mnie komputer to przede wszystkim narzędzie pracy, a nie główne medium kontaktu - zaznacza Flis.Wciąż najbardziej cenię sobie rozrywki offline oraz bezpośrednie spotkania z ludźmi. Życie w realu jest też fajne. Uwielbiam spacery, jazdę na rowerze, harcerstwo, pływanie, czytanie książek oraz spotkania przy kawie. Niedawno zapisałam się na marsz na orientację, na który wybieram się z dawną koleżanką-harcerką. To połączenie aktywności i czasu spędzonego w realnym świecie, którego bardzo potrzebuję- podkreśla moja rozmówczyni. - Uczniowie nie są dziś w ogóle zainteresowani wiedzą przekazywaną przez nauczycieli, rodziców czy dziadków, ponieważ uważają, iż wszystko, co jest im potrzebne, znajdą w mediach społecznościowych. To niepokojące i smutne zarazem - dodaje nauczycielka. Nie izolowanie od mediów, a uczenie świadomego i bezpiecznego korzystania Od internetu i mediów społecznościowych uciec się nie da. Są obecne wszędzie, a granica pomiędzy zdroworozsądkowym korzystaniem, a uzależnieniem jest bardzo cienka. Szkolna psycholożka, pedagożka i trenerka TUS, Patrycja Podgórska, w rozmowie z portalem eDziecko.pl również zwraca uwagę na zagrożenia związane z uzależnieniem od korzystania z internetu, dodając, iż bardzo istotną rolę odgrywa tu edukacja. Współczesne dzieci dorastają w świecie, w którym media społecznościowe są naturalną częścią codzienności. Ich wpływ na rozwój psychiczny jest złożony: mogą wspierać rozwój kompetencji społecznych, kreatywność i poczucie przynależności, ale jednocześnie niosą ryzyko przeciążenia emocjonalnego, porównań społecznych, niskiej samooceny czy kontaktu z nieodpowiednimi treściami. Dzieci w wieku szkolnym nie mają jeszcze w pełni rozwiniętych funkcji wykonawczych, takich jak zdolność kontroli impulsów czy krytyczna analiza informacji, dlatego są szczególnie wrażliwe na presję internetu. Zadaniem dorosłych jest nie tyle izolowanie ich od mediów, ile uczenie świadomego, bezpiecznego i zrównoważonego korzystania z nich- zaznacza specjalistka. - Dla przykładu: gry komputerowe same w sobie nie są zagrożeniem. Mogą rozwijać refleks, logiczne myślenie, współpracę i zdolność rozwiązywania problemów. Normą jest sytuacja, w której gry są jedną z wielu aktywności dziecka, a granie nie zastępuje snu, obowiązków, relacji czy aktywności fizycznej - dodaje.


Podgórska stwierdza, iż "dzieci korzystają dziś z internetu sprawnie techniczne, ale nie rozumieją jego mechanizmów, zagrożenia czy konsekwencji własnych działań".Dla młodszych uczniów internet jest często "miejscem zabawy", a nie przestrzenią publiczną, w której obowiązują zasady bezpieczeństwa i odpowiedzialności - zaznacza. Jej zdaniem edukacja w świecie internetu powinna zaczynać się wcześnie i być prowadzona w sposób dostosowany do wieku. A ty? Co sądzisz na temat korzystania przez dzieci i młodzież z telefonów komórkowych na terenie szkoły? Daj znać w komentarzu lub napisz w wiadomości: anita.skotarczak@grupagazeta.pl
Idź do oryginalnego materiału