Dzisiaj o godzinie dziewiątej rozpoczął się maturalny maraton. Na pierwszy ogień poszedł egzamin pisemny z języka polskiego na poziomie podstawowym, który z reguły wywołuje zdecydowanie największe emocje. Niestety, wbrew nowym zabezpieczeniom i pilnowaniu przez nauczycieli, tematy wypracowań znów błyskawicznie wyciekły. CKE ma zawiadomić prokuraturę.
Zakaz telefonów na maturze 2026. Są wyjątki
Na egzaminie z założenia nie można mieć żadnej elektroniki. Zasady zakazują wnoszenia telefonów czy smartwatchy, jednak pomysłowość zdających często nie zna granic. Rzucający się w oczy telefon w dłoni bardzo łatwo zauważyć, dlatego fotografie testów zwykle powstają przy użyciu innych gadżetów.
Młodzież coraz chętniej sięga po inteligentne okulary z kamerą czy choćby AI. Komisje nadzorujące przebieg testu raczej rzadko szczegółowo weryfikują, czy zwykłe oprawki na nosie ucznia posiadają dodatkowe, "szpiegowskie" funkcje.
Niektórzy mogą wnieść na salę telefon zupełnie legalnie. "Wyjątkiem ma być urządzenie wyposażone w aplikację służącą do monitorowania stanu zdrowia (m.in. w przypadku zdającego ze stwierdzoną cukrzycą korzystającego z pompy insulinowej)" – podaje Wprost.
Surowe restrykcje obowiązują także podczas wyjścia do toalety. Zdający idą za potrzebą w towarzystwie opiekuna, najczęściej nauczyciela. Korzystanie z ukrytych wcześniej materiałów czy telefonów skończy się dla ucznia fatalnie.
Unieważnienie matury i brak poprawki w sierpniu
Wpadka ze ściągawką czy telefonem to dla wszystkich tegorocznego absolwenta ogromny problem. Złapanie na gorącym uczynku oznacza natychmiastowe unieważnienie egzaminu dojrzałości. Winowajca musi opuścić szkołę i czekać... rok na poprawkę.
Serwis Prawo.pl wyraźnie zaznacza, iż taka sankcja niesie za sobą o wiele poważniejsze problemy niż standardowe oblanie testu. Osoba, która uczciwie zdobędzie po prostu zbyt mało punktów z przedmiotu obowiązkowego, ma prawo przystąpienia do sesji poprawkowej. W tym roku wypada 24 sierpnia.
Z kolei prawomocna decyzja o unieważnieniu testu całkowicie blokuje możliwość poprawki w najbliższe wakacje. To wszystko automatycznie wyklucza sprawcę przecieku z udziału w tegorocznej rekrutacji na wymarzone uczelnie wyższe.
Kary dyscyplinarne dla nauczycieli i powtórka dla szkół
Jeszcze dotkliwsze i bardziej długofalowe konsekwencje czekają kadrę pedagogiczną. Celowe ujawnienie pytań przez dyrektora placówki lub nauczyciela to już naruszenie przepisów prawa karnego, którym gwałtownie interesuje się prokuratura.
"Postawić mu można zarzuty ujawnienia informacji w związku z wykonywaną funkcją (art. 266 kk) oraz bezprawnego uzyskania informacji (267 kk). W tym pierwszym przypadku można rozważać typ kwalifikowany (par. 2), za który grozi choćby do trzech lat pozbawienia wolności" – wskazuje w Prawo.pl adwokat Joanna Parafianowicz.
Dodatkowo wchodzą tu w grę niezwykle surowe kary dyscyplinarne, realizowane na podstawie przepisów Karty Nauczyciela. Katalog sankcji jest szeroki i kończy się na całkowitym wydaleniu z zawodu.
Czasem zdarzają się również specyficzne sytuacje, w których odpowiedzialność zbiorową ponoszą całe grupy. jeżeli podczas późniejszego sprawdzania arkuszy egzaminator zauważy takie same, wyjątkowo nietypowe błędy u kilkunastu osób w jednej szkole, Centralna Komisja Egzaminacyjna zakłada, iż praca nie była w pełni samodzielna.
Taka spektakularna sprawa miała miejsce kilkanaście lat temu w Ostrowcu, gdy po wykryciu identycznej, błędnej odpowiedzi hurtowo anulowano ponad 50 osobom wysokie wyniki z matury z chemii. Wniosek nasuwał się więc sam. Wszyscy musieli pisać jeszcze raz maturę w kolejnym roku.

2 godzin temu







